Bardzo dlugo zastanawialam się nad nazwa dla mojej hodowli, chcialam zeby cos zaczyla. Wpadlam na pomysl nadania przydomku pochodzacego od imienia boginii plodnosci i milosci, ale jak by wygladaly frety od Venus czy Afrodyty? Padlo wiec na Astarte. Wtedy wydawalo mi sie to niezwykle originalne teraz mysle ze trzeba bylo nazwac hodowle "Z piekła rodem".
Przygode z fretkami zaczelam w 2007 roku, gdy to do mojego domu zawitala pierwsza fretka - Myszka - do wyboru u hodowcy mialam dwie fretki, Myszke i Myszke, obie identyczne, wzielam ta ktora podgryzala mi buty.
Kolejna pojawila sie - Matylda - byla raczej fretka nie planowana, co nie znaczy ze nie chciana. Poprostu przyjechala do domu razem ze mna z Czech gdzie bylam na delegacji. Mysle ze wtedy narodzil sie juz pomysl hodowli domowej fretek.
Po posiadaniu dwoch samic o rozbrykanej naturze zapragnelam samca i tak o to w 2008 roku dolaczyl do naszego grona - Kuba - zaniedbany samczyk pochodzacy z okolic Skawiny.
Nastepna pojawila sie - Lusia - dla ktorej nasz dom mial byc domem tymczasowym, jednak jej niezwykla uroda i nieuleczalna choroba sprawily ze Lusiek juz zostala :)
Nastapila krotka przerwa i oczekiwanie na pierwsze szczenieta z pary Matylda i Norman od Bungo - Miot "A" 2009, z tej pary narodzily sie trzy szczenieta - czarna Asza, pastelowa Ate i deresz Amon. Czarna Asza zwana po domowemu - Mafia - zostala w hodowli.
Tak wiec na czas do czerwca mieszkalo ze mna 5 fretek, w tym czasie Mysza zostala wykastrowana z powodu ropomacicza, a stan sterylizowanej Lusi udalo sie ustabilizowac.
Niespodziewanie dostalam telefon od organizacji zajmujacej sie porzuconymi fretkami ze znaleziono w Krakowie samca, pomimo ogloszen nikt po pastelka sie nie zglosil wiec zostal ze mna na imie mu - The Bill - jest gwiazda festiwali, targow i wystaw, w lipcu 2009 roku The Bill i Kuba zostali wykastrowani.
Tak wiec mialam 3 dorosle samice, 2 doroslych samcow i jednego malucha, ktoremu sie nudzilo. A na nude najlepsze jest towarzystwo wiec we wrzesniu 2009 roku dolaczyla do gromady jeszcze - Mojra - zaledwie 2 miesiace mlodsza od Mafii.
W grudniu nasze towarzystwo powiekszylo sie o zaniedbanego Pululusia ze Szczęscia na 4 lapkach czyli domowego - Romka -
Nastala chwila spokoju, az do porodow Matyldy i Mafii, obiecalam sobie ze zostanie ze mna jedno ze szczeniat Matyldy, wtedy jeszcze nie wiedzialam ktore to będzie ale wyszlo na to ze maluch wybral sam zostala ze mna - Opijka - czyli Czamunda od Astarte. W tym samym czasie w moim zyciu zaszly istotne zmiany w postaci rozwodu, i jako pierwsza samodzielna decyzje podjelam zakup - Vanilli Muffin od Diamond Ferrets - jednej z niewielu slyszacych pinto pand.
Kolejna zawitala do mnie - Dixa -, urodzona w 2003 roku, seniorki i tak nikt by nie zaadoptowal wiec zostala u mnie.
Potem dziwnym zbiegiem okolicznosci zamarzyl mi sie pies wiec we wrzesniu 2010 roku zjawila sie u mnie - Abi - zwana Bibi badz Bibisia, urodzona w maju 2010 roku. Male, rozbrykane szczenie, istne tornado w latki.
Rowniez w 2010 roku trafil do mojego domu - Hapu - fretek czech, pol angora urodzony w 2008 roku.
Niestety los jednego ze szczeniat Matyldy nie ulozyl sie tak jak bym chciala i w grudniu 2010 roku zawital spowrotem w moje progi - Charun - zostanie ze mna do konca maja a potem trafi do Michala ktory jest opiekunem jego brata Chaosa.
W kwietniu 2011 roku zamieszkal z nami czarny kot - Rio - , 8 m-czny swir rasy europejskiej.
W czerwcu 2011 roku przybłąkał się do nas 5 tygodniowy kociak, kociak rasy europejskiej, w ubrawieniu biało-czarno nijakim, dostał imie Smark
Lipiec 2011 roku był dla nasz szczęśliwym dniem, z chwili miłości Mafii i Romka powitaliśmy 7 szczeniąt, 7 maluszków urodzonych 7 lipca :)
Również w lipcu powitaliśmy Raszida samczyka tchórzyka klasycznego, naszego przyszłego samca rozpłodowego
Ostatnie tygodnie były ciężkimi w naszej hodowli, 23 września niespodziewanie odszedł The Bill na masywny wylew krwi do mózgu spowodowany atakiem padaczki, potem 6 października odszedł Romek , który zachorował na zapalenie płuc, mimo intensywnego leczenia Romek odszedł, następnie 16 października podjęłam ciężką decyzje o eutanazji dla Matyldy , Matusia cierpiała na agresywny nowotór z przerzutami.
Jako, że po śmierci The Billa, nasz Kuba wpadł w głęboką depresje, z targów Zoo-Expo w Warszawie przyjechał ze mną Krzyś z Żar czyli domowy O'Bless'U , tydzien poźniej dostałam jego towarzyszke z Domu Tymczasowego, norke, albinoske SuperNova
Teraz jako, że nie moge patrzeć na moje pomniejszające stadko dochodzi do nas młodziutka arlekinka Stella .
Najważniejszą wiadomość jak zawsze zostawiam na koniec.
We wrześniu 2011 roku do naszej hodowli dołączyła nowa osoba, osoba, która jest niewiarygodnie zaangażowana w życie naszych zwierzaków, przeżywa ze mną chwile radości i smutku, dzieli ze mną ciężką prace i trud aby stadko było szczęśliwe - z dumą oświadczam, że hodowla Astarte wraz ze wszystkimi członkami ma nowego współwłaściciela - jest to moj narzeczony - Piotr :)
Cos tak bardziej o nas -
Mam na imie Ula - urodziłam sie w 1988 roku, z wykształcenia jestem technikiem usług kosmetycznych, jednak nie pracuje w zawodzie. W fretkach jestem zakochana od 2007 roku, chociaż już dużo wcześniej byłam nimi poważnie zauroczona. Od niedawna wciągam się także w działalność fundacji CZE-NE-KA i poznaje jakimi wspaniałymi psami są malamuty.

Piotr - urodzony w 1974 roku, pracuje jako administrator sieci, udziela się też jako wolontariusz w fundacji CZE-NE-KA oraz tańczy w Zespole Tańców Historycznych, z fretkami ma doczynienia od niedawna, ale już widać po nim, że ogony skradły my część serca. W hodowli głównie zajmuje się marketingiem i reklama - bo podobno kuleje :P

Razem tworzymy hodowle "Astarte", która zarejestrowana jest w Ogólnopolskim Stowarzyszeniu Hodowców Fretek "Fretka" pod numerem: PL-KH-06-2008

Nad kazdym futrzakiem malym i duzym w mojej gromadzie czuwa lek. wet. Przemysław Baran z kliniki wet. "Arka".